OSTATNIE REALIZACJE GRZEGORZA KWIECIŃSKIEGO
W TEATRACH





"TYGRYS I KAPITAN MORGAN" - Teatr Groteska w Krakowie - premiera 19 maja 2004r.

TYGRYS I KAPITAN MORGAN TYGRYS I KAPITAN MORGAN
TYGRYS I KAPITAN MORGAN TYGRYS I KAPITAN MORGAN
TYGRYS I KAPITAN MORGAN TYGRYS I KAPITAN MORGAN

"TYGRYS I KAPITAN MORGAN"

Żyrafy są śliczne. Mają smukłe, długie szyje, ogromne czarne oczy z wywiniętymi rzęsami, których jeden drobny ruch sprawia, że brzydsza połowa świata pada na kolana. Nie dość, że sš śliczne, to i mądre. Wiedzą, co w życiu jest ważne i jak postawić na swoim, by świat zachował harmonię. Dlatego, w sposób zdecydowany, sprowadzają piratów do pionu, czyli do palmy, na której nieuczciwi bohaterowie przedstawienia będą wisieć aż do czasu, kiedy zdecydują się podjąć zarobkową pracę. Bo taki jest morał ,Tygrysa i Kapitana Morgana" - bajki, którą w Teatrze Groteska pięknie wystawił Grzegorz Kwieciński.Na scenie jest bajecznie kolorowo. Dzieci z zachwytem patrzą na piracką łajbę, którš w rytmie szant płynie drużyna Kapitana Morgana (Małgorzata Brożonowicz-Sienkiewicz) z niepozbieraną załogą w osobach: Brandona (Franciszek Muła), Hiszpana (Włodzimierz Jasiński) i Długiego Leszcza (Krzysztof Prystupa). Piraci udają się na dziewiczą wyspę, by zrabować tam banany. W morskich odmętach trafiajš na przerażającą ośmiornicę i inne pozbawione głosu ryby, które dowcipnie wymyœlił scenograf przedstawienia Jan Zieliński. Płynie z nimi nieodrosły od ziemi, znany z poprzedniej ,groteskowej" bajki, Tygrys Pietrek. Teraz przedstawiający się z typową u młodych mężczyzn w wieku dorastania fantazjš Sir Tiger Pit (Monika Filipowicz). Małoletni bohater jedzie niby nauczyć się odróżniać dobro od zła, nie zadając sobie jednak trudu odpowiedzenia na pytanie, ile zmartwień przysparza mamie, która nie wie, gdzie jej ukochany synek zniknął. Dorośli piraci nie uœwiadamiają mu zresztš tego, bo w swoim zadufaniu posunęli się już tak daleko, że poza końcem własnego nosa świata nie widzą.Dzieci szybko to zauważają i wysnuwają odpowiednie wnioski, przy okazji świetnie się bawiąc, w przeciwieństwie do niektórych przedstawicieli brzydszej części ludzkości, którzy wychodzili z przedstawienia wyraŸnie zaniepokojeni. No, bo zamiast obejrzeć triumf gnuśnych piratów, musieli patrzeć na ich ewidentną klęskę, spowodowanš odwagš niejakiej Bikini, Tartaletti, Chiquity oraz Avocado. W swej przeintelektualizowanej rozpaczy, wiszącej na czubku na kwintę spuszczonego nosa, udali się pocieszać baryłką rumu, której przez cały piracki spektakl tęsknie wypatrywali. Na szczęście w domu czekają żyrafy, które potrafią postawić ich do pionu. Bo świat jest tak skonstruowany, że równowaga musi być zachowana, a mądre i piękne zawsze będzie górš. Szybko zrozumie to też mikry Pietrek, który - jak przekonali się widzowie przedstawienia - od poczštku ledwo swojej Bikini dorastał do pięt.
Magda HUZARSKA - Gazeta Krakowska




"Tygrys Pietrek" - Teatr Groteska w Krakowie - premiera kwiecień 2002

TYGRYS PIETREK TYGRYS PIETREK
TYGRYS PIETREK
TYGRYS PIETREK TYGRYS PIETREK





"Tymoteusz Rymcimci" - Teatr Lalki i Aktora w Rabce - premiera 2002

TYMOTEUSZ RYMCIMCI TYMOTEUSZ RYMCIMCI
TYMOTEUSZ RYMCIMCI TYMOTEUSZ RYMCIMCI
TYMOTEUSZ RYMCIMCI TYMOTEUSZ RYMCIMCI





"Piękna i Bestia" - Teatr Lalek w Będzinie - premiera 2000

PIĘKNA I BESTIA PIĘKNA I BESTIA
PIĘKNA I BESTIA
PIĘKNA I BESTIA PIĘKNA I BESTIA
PIĘKNA I BESTIA PIĘKNA I BESTIA





"Pasja" - Akademia Teatralna w Białymstoku - premiera 2000


     Reżyser Grzegorz Kwieciński, twórca niepowtarzalnego Teatru Ognia i Papieru, przygotował współczesny spektakl pasyjny, w którym lalki, przedmioty i aktorzy - wspólnie występując na scenie - uzyskują nadzwyczajną pełnię i obecność.
    Reżyser Grzegorz Kwieciński i autor opracowania - Mieczysław Abramowicz są absolwentami Wydziału Reżyserii Akademii Teatralnej w Białymstoku.
    "Niby wszystko jest tak jak w Nowym Testamencie: wieczerza w wieczerniku, rozterki Judasza, modlitwa w Ogrójcu, zdrada Iskarioty, rozmowa z Kajfaszem i Piłatem, ukrzyżowanie. Ale spektakl dodatkowo obudowany jest mnóstwem drobiazgowych z pozoru, lecz symbolicznych scenek, konstruujących udanie antymoniczna wizję świata, w którym świętość, jak w tyglu, miesza się z wszelkim człowieczym plugastwem: słabością, cynizmem i trywialnością. Mamy tu bowiem nie tylko pełnowymiarowy obraz dramatu Chrystusa, ale i syczącą z wściekłości żonę Judasza i kupczącego wonnościami kramarza, targującego się z trzema Mariami (genialnie zagrana humorystyczna scena, która może stać się kolejnym przyczynkiem do wizerunku kobiety: cnota, zazdrość, bogobojność, jadowitość - w jednej białogłowie na to wszystko miejsce się znajdzie). W spektaklu wszystko rozgrywa się głównie na poziomie gestu i dźwięku, nie zaś słowa, które ze sceny pada raczej oszczędnie. Niezwykle interesująca jest podwójność planu - każdy z aktorów, niczym ciężkie jarzmo (może jak duszę, a może jak wyrzut sumienia?), targa ze sobą kawałek nieheblowanego drewna (na końcu z kawałków powstanie krzyż niczym alegoria człowieczych win)." Monika Żmijewska, "Gazeta w Białymstoku", 17.04.2000 r.


"ZŁODZIEJ SNÓW"


Zło miłością zwyciężaj
"Złodziej snów" w reż. Grzegorza Kwiecińskiego w Olsztyńskim Teatrze Lalek. Pisze BW [Beata Waś] w Gazecie Olsztyńskiej.

Przytulnie i sennie zrobiło się w sobotni wieczór w Olsztyńskim Teatrze Lalek... dopóki nie zjawił się nieproszony gość - złodziej snów. To tytułowy bohater spektaklu wyreżyserowanego przez Grzegorza Kwiecińskiego. Baśń oparta na utworze Liliany Bardijewskiej doczekała się w Olsztynie polskiej prapremiery.
A było to tak... Pewnego dnia w szczęśliwym, rozśpiewanym królestwie zaczyna się dziać coś dziwnego. Podstępnie wtargnął tu zły osobnik, który kradnie sny, próbując je później sprzedać. Nagła zmiana i zaburzenie porządku wywołuje w mieszkańcach gniew, zaczynają się kłótnie, dochodzi do wojny. Narastającą agresję słychać w muzyce autorstwa Bogdana Szczepańskiego. Pojawiają się tu nawet... motywy pieśni wojskowych a na "barykadach" powiewają pomarańczowe flagi (przypadek?). Naiwni mieszkańcy korzystają z oferty złodzieja - sprzedawcy i kupują resztki "sennego towaru". Wszystko po to, aby odzyskać choć trochę dawnego spokoju. Sytuację ratuje nobliwy mieszkaniec i jego syn, który zakochuje się ' w wyśnionej dziewczynie. Miłość napawa nową siłą. Dobro i prawda tradycyjnie zwycięża."Miękka" scenografia, zabawne lalki i brawurowa gra aktorów - to atuty bajki. Jej minusy - nie do końca dopracowane motywy wokalne, które momentami były niezrozumiałe dla dorosłych, tym bardziej dla dzieci. Zbyt dużo hałasu zbyt mało prostego humoru.
"Zło miłością zwyciężaj"
Bw [Beata Waś]
Gazeta Olsztyńska nr 279/29.11.04; 01-12-2004