O SOBIE SAMI...

     O sobie sami możemy powiedzieć, że: Razem ważymy ponad pięćset kilo, mamy ponad piętnaście metrów wzrostu, jakieś 275 lat, nieobliczalną liczbę wad, zawrotną sumę urojonych, niebezpiecznych pomysłów, a niektórzy z nas mogą się nawet poszczycić magiczną serią poczwórnego potomstwa - co jest wyczynem nie lada i wzbudza zrozumiany szacunek i podziw całej reszty. Razem mamy tylko dziewięć głów, z których każda z chęcią byłaby najważniejsza i najlepiej dysponowała finansami teatru. Naszymi wiernymi wielbicielami jest rzesza czworonogów, która czasem z nami podróżuje a czasem my z nimi - to daje dodatkowe 32 psie klaszczące łapy, 5 podniesionych w zadowoleniu kocich ogonków a także parę kozich rożków i niezliczoną rzeszę mniejszej menażerii, której z przyczyn ekonomicznych nie wymienię. Kobiet jak zwykle jest u nas więcej, ale nigdy nie znajdują się wszystkie razem w jednym miejscu ze względów bezpieczeństwa narodowego o co w zespole dba szczególnie Naczelny Strażak Teatru Ognia i Papieru - Niejaki Grzegorz Kwieciński, który potajemnie przez "prawicowe bojówki podziemnego frontu wyzwolenia TOiP spod tyranii n.n." został zaocznie skazany na karę śmierci przez PODPALENIE. W ubiegłym roku stuknęła teatrowi dwudziestka a tylu lat na karku nie ma nawet nasza najmłodsza współpracowniczka! Jak to się stało ? Tego nie wiemy ale prawdopodobnie teatr się w ten sposób nie starzeje ..... Przez ponad dwadzieścia lat przewinęło się już przez teatr kilkadziesiąt osób. Tych na jeden spektakl i tych co są do dziś albo co jakiś czas dzwonią Jedni zostają, inni rozchodzą się po świecie. jeszcze inni sprzedają pietruszkę ale czasem pytają o kolejne podpalenia. Ktoś robi dżingle na Wybrzeżu, ktoś prowadzi integracyjne grupy młodzieżowe, ktoś zbiera dzieciaki z ulic Łodzi i robił teatr, który może nie raz uchronił je od nałogu. Ten teatr jest wszędzie. Miewa gorsze i lepsze dni. Jak każdy. Czasem godzin ciężkich prób i częstego grania, po których nie możemy już na siebie patrzeć powodują prywatne długo trwające niesnaski i przestój w teatrze. Bo przecież różnimy się wiekiem, temperamentem, poglądami, pracą a w dodatku zespół jest "ponadwojewódzki". A potem okazuje się, że właśnie z tego rodzi się nowy spektakl. Bo przecież nic nas nie goni. Nie chodzi o pieniądze czy karierę, choć czasem kiepsko z nowymi pomysłami no i wiecznymi długami.