Jedni mają go za hochsztaplera inni za mistrza. Impulsywny, ironiczny.
Budzi skrajne emocje. Widoczny na najważniejszych festiwalach ale zawsze
na uboczu.
Co się stało,
że człowiek który ma za sobą studia plastyczne i reżyserskie nie wystarczało
działanie w teatrze-instytucji, że zaczął działać na własną rękę ??? Jak
mówił w swych wykładach Lech Śliwonik: To twórcy teatru lalkowego (Wierszalin,
Zusno, Klapa,Teatr Ognia i Papieru, Korzunowicze ostatnio Silnia!) jako
pierwsi występowali z szeregów teatralnych molochów-instytucji. Do nich
właśnie zalicza się sam Kwieciński. Wyrósł z lalek, fascynacji prostym
tworzywem, uniwersalnością symbolu, zainteresowaniami plastycznego eksperymentu.
Ze źródeł zbliżonych do autentycznych wiemy, że Naczelny Strażak Teatru
Ognia i Papieru - Niejaki Grzegorz Kwieciński, przez "prawicowe bojówki
podziemnego frontu wyzwolenia TOiP spod tyranii n.n." został zaocznie skazany
na karę śmierci przez PODPALENIE. Jeżeli ktoś poprosi go o zagranie spektaklu,
mówi: " Nie ma sprawy, dajcie mi amfibię, setkę starych teatralnych foteli,
sto kilo szmat, samolot, makulaturę. A NAPALM ZAŁATWIĘ SOBIE SAM. ;-)))"
Teatr Grzegorza Kwiecińskiego
- Wracam do źródeł mojego teatru, do operowania niewielką przestrzenią, kubikiem 50x50 cm. Podstawowym wyrazem artystycznym pozostaje ogień jako środek ekspresji i światła mówi GRZEGORZ KWIECIŃSKI, twórca łódzkiego Teatru Ognia i Papieru.
Teatr Ognia i Papieru Grzegorza Kwiecińskiego 13 listopada na Starym Mieście, o godzinie 18.00, najnowszym spektaklem plenerowym "Wieża" zainauguruje VIII Olsztyński Tydzień Teatrów Lalkowych.
Małgorzata Pietrzak: - Olsztynianie mieli już okazję oglądać wasze przedstawienia podczas Olsztyńskiego Lata Artystycznego w 1996 i 2001 r. Co zobaczymy tym razem?
Grzegorz Kwieciński [na zdjęciu]: - W ubiegłym roku przypadło 25-lecie teatru, postanowiłem więc zaprezentować najnowszy spektakl "Wieża", w którym wracam do źródeł mojego teatru, do operowania niewielką przestrzenią, kubikiem 50x50 cm. Podstawowym wyrazem artystycznym pozostaje ogień jako środek ekspresji i światła. Od premiery zaprezentowaliśmy spektakl w Opolu na Ogólnopolskich Spotkaniach Teatrów Lalkowych, a także we Francji, Holandii, Izraelu, Niemczech i Rosji.
- Wasza historia sięga 1978 r. Zaczęto się od jednej osoby z walizką. Jak wyglądały wówczas spektakle?
- Zaczęło się w Gardzienicach. Jako student wychowania plastycznego na UMCS w Lublinie na zaproszenie Aliny Stanowskiej prowadziłem kursy dla instruktorów teatralnych. Miałem za zadanie zrealizować przedstawienie. Zażyczyłem sobie mnóstwa rzeczy: reflektorów, gipsu, drutów zbrojeniowych itp., ale nie dostałem niczego. Budynek dworu w Gardzienicach był wówczas w remoncie, stąd wszędzie obecne były rusztowania z drewna, tektura, papierowe opakowania po gipsie... Zacząłem to oświetlać ogniem i tak powstał "Ptak" i Teatr Ognia i Papieru.
- Wywodzicie się z Lublina. Jakie miejsca, ośrodki, działania teatralne miały wpływ ha Pana Teatr?
- Kiedy wchodziłem w ten teatr, moi koledzy mieli już ukształtowaną wizję własnej drogi twórczej. Leszek Mądzik pokazywał "Zielnik", odbywały się spektakle Provisorium, działała lubelska Scena "6", Kazimierz Braun realizował w Teatrze im. Osterwy utwory Różewicza. To nie pozostało bez wpływu na mnie.
- Od potowy lat 80. wyszliście ze swymi realizacjami na ulice miast, dziedzińce hal fabrycznych itp. Łódź z wielkimi halami fabrycznymi i ul. Piotrkowską musi sprzyjać tego rodzaju spektaklom?
- Tak na ul. Piotrkowskiej ogień w zderzeniu z oknami wystawowymi luksusowych sklepów i z neonami daje niesamowity efekt. W takim ciągu ulicznym dochodzi do spotkania teatru wizji i plastyki. Jest to nad wyraz ekspresyjne.
- Od początku istnienia Teatr Ognia i Papieru jest stale obecny na wielu festiwalach krajowych i zagranicznych.
- Teatr wędrował za mną z Lublina przez Białystok, Opole do Łodzi. W 1996 r. przez 6 miesięcy mieszkaliśmy w Panamie, gdzie nadal mamy w planach zrealizować duże przedsięwzięcie wymagające jednak ogromnych nakładów finansowych i organizacyjnych. Podróżowaliśmy właściwie po całym świecie.
- Jakich materiałów używa Pan najczęściej podczas swoich spektakli?
- W "Wieży", najnowszym spektaklu, używamy papieru i tektury. Chodziło o jednorodność materiału. W trakcie spalania papier zmienia się w popiół, który zachowuje, nadaną mu wcześniej formę. W plenerze bywał nawet napalm, bywa drewno, papier na metalowych konstrukcjach, nasączony łatwopalną mieszanką.
- Spektakl teatralny, a szczególnie tak specyficzny jak w teatrze ognia, jest niepowtarzalny? Czy zdarzają się rzeczy nieprzewidywalne?
- Jak w każdym widowisku teatralnym udaje się nam trzymać pewnego scenariusza. Inny może być natomiast kontekst. Spektakl inaczej zabrzmi w lesie, inaczej w kontekście miejskim. Zmienna jest także pogoda, ale może dodać spektaklowi uroku, np. podczas deszczu tworzą się lustra,w których odbija się ogień. Widownia stoi jak zahipnotyzowana.
- Oprócz widowiska plenerowego na inaugurację Tygodnia Teatrów przygotowuje Pan prapremierę sztuki "Złodziej snów" wg tekstu Liliany Bardijewskiej. Co to będzie za spektakl?
- Skierowany będzie do dzieci młodszych. Lalki, których używamy, są przyjazne aktorom jeśli chodzi o animację. Dzieci polubią z pewnością samych bohaterów i plastykę spektaklu. Scenografia, która powstaje przy współpracy Urszuli Kubicz-Fik, jest bardzo atrakcyjna. Spektakl jest poetycki, ale chcemy, aby był zrobiony z uśmiechem. Muzykę skomponuje Bogdan Szczepański, twórca muzyki także do spektaklu "Wieża". Zapraszam wszystkich widzów.»
"Ogniem i papierem"
Małgorzata
Pietrzak
Gazeta Olsztyńska nr 252/26.10; 28-10-2004